Psychoterapeutka
Dr JANINA JANOWSKA
LONDYN - LUBLIN

Artykuł 7

Tworząc Siebie

Wakacje, urlopy to czas szczególny. Obiecujemy sobie bardzo wiele, cieszymy się, że znajdziemy przestrzeń by pomyśleć o sobie, o rodzinie, o tym co chcemy i możemy dla siebie zrobić.

Każdy z nas ma wewnętrzne, mniej lub bardziej skrywane, a czasem zepchnięte do podświadomości przekonanie o swoich znacznie większych możliwościach rozwojowych niż te, które udało mu się ujawnić czy zrealizować.

Jednym żyje się łatwiej z tą wiedzą i przeświadczeniem na własny temat oraz z wiarą, że jeszcze przyjdzie taki moment, kiedy naprawdę zaczną żyć. U innych poczucie niezrealizowanych możliwości wywołuje stany niepokoju, niezadowolenia z siebie, a nawet stresu. Tylko nielicznym udaje się przekroczyć własne ograniczenia i czerpać radość na trudnej, ale jakże fascynującej drodze tworzenia samego siebie.

kwiat

Dziesiąta część

W żaden sposób nie możemy zaprzeczyć wewnętrznemu przeświadczeniu i realnym dowodom na to, że jesteśmy w stanie działać znacznie produktywniej, z większym zapałem, siłą i intensywnością, na wyższym poziomie świadomości, niż to, co zwykle czynimy. Znana jest powszechnie i potwierdzana przez psychologów tzw. „Hipoteza dziesięciu procent” zakładająca, że człowiek w normalnych warunkach wykorzystuje zaledwie dziesiątą część, jeśli nie mniej, swoich rzeczywistych możliwości. Z przeświadczenia tego wynika dość oczywisty wniosek… Człowiek nie powinien akceptować poziomu, na którym aktualnie funkcjonuje, ale powinien dążyć do wzbogacenia i intensyfikowania własnych możliwości.

Niestety nasz obecny system edukacyjny nie pomaga w rozwoju, a więc nie jest ukierunkowany na to, aby uczyć kogokolwiek jak, na przykład, w określonych sytuacjach mobilizować słabnącą energię psychiczną i fizyczną, jak efektywnie uruchamiać własne mechanizmy obronne i jak nad nimi panować, jak kontrolować stres, jak odczytywać niewerbalne komunikaty, jak w konstruktywny i niekonfliktowy sposób kontaktować się z innymi, jak w sposób twórczy rozwiązywać trudne problemy. Generalnie – jak tworzyć warunki, w których możliwy będzie pełny rozwój posiadanych możliwości.

Pozostaje więc rozwiązywanie tych istotnych dla nas wszystkich problemów po amatorsku, metodą prób i błędów, a przecież pytanie: jakie warunki sprzyjają rozwojowi pozytywnych dyspozycji człowieka, powraca uporczywie, zarówno w życiu codziennym przeciętnego człowieka jak i w naukowych pracach psychologów, pedagogów, socjologów. Przedmiotem wielu prac badawczych jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie:
W jakich warunkach najpełniej ujawniają się ludzkie możliwości? Jakie czynniki wyzwalają ludzką energię i motywują aktywność w kierunku pozytywnym, twórczym?

Nasze potrzeby

Jakkolwiek problem ten podejmowany był przez badaczy różnych orientacji filozoficznych oraz psychologicznych i rozwiązywany przy zastosowaniu różnorodnych technik badawczych, to jednak wyniki badań i wnioski są zbieżne. Wskazują one na decydującą zależność pomiędzy brakiem zaspokojenia psychospołecznych potrzeb człowieka a występowaniem zaburzeń w rozwoju.

Potrzeby podstawowe to – oprócz fizjologicznych – potrzeba bezpieczeństwa psychicznego, miłości i akceptacji, a także szacunku i uznania dla samego siebie oraz samorealizacji, czyli rozwoju naszych rzeczywistych, indywidualnych dyspozycji.

kobieta

Pojęcie ‚potrzeba’ używane jest przez psychologów dla określenia zależności człowieka od otoczenia. Zaś od warunków jej zaspokojenia zależy optymalne, biologiczne i społeczne funkcjonowanie człowieka. Jeden z bardziej znanych psychologów amerykańskich K. Gibb w swojej pracy na temat ludzkich możliwości stwierdza …wykorzystanie potencjału ludzkiego możliwe jest w pełni tylko wtedy gdy człowiek jest kochany i sam kocha, aby się rozwijać – człowiek musi mieć w swoim wnętrzu jak i dookoła siebie klimat miłości. Utrudnienia w tym zakresie hamują rozwój i samorealizację człowieka.

Znaczenie miłości jest szczególnie istotne w pierwszych latach życia, wówczas bowiem brak jej czyni małego człowieka prawie niezdolnym do prawidłowego rozwoju. Pamiętajmy, że miłość i bezwzględna akceptacja, którą obdarzamy dziecko w pierwszych latach jego życia to jego kapitał, posag na całe dorosłe, czasem trudne życie.

Spętani rolą

Istotną barierę na drodze rozwoju stanowi życie według utartych schematów i stereotypów, co oznacza spokojne trwanie w „dobrze zorganizowanym świecie” i zgodę na ten świat. Oznacza to także monotonne trwanie w szarej codzienności, powielanie siebie każdego dnia. Ten „dobrze zorganizowany świat” to często świat zastany, stworzony przez innych. Jakże często na przykład rodzice narzucają swoim dorastającym dzieciom wzory myślenia i wartościowania, zachowań i działań oraz wręcz zmuszają do przystosowania się a więc do grania określonej roli w tej rzeczywistości, jaką sami uważają za godną powielenia. Z tym samym mechanizmem ograniczania inicjatywy i prawa do twórczej aktywności spotykamy się często w miejscu naszej pracy, stając się przeważnie ofiarami pokutującego wciąż schematu myślenia: młodzi nie mogą od nas lepiej funkcjonować zawodowo…, należy ograniczyć ich inicjatywę, muszą być zależni… itd.

W potocznym rozumieniu istnieje stereotyp tzw. dobrej córki, dobrego syna, dobrego ucznia, studenta, pracownika, obywatela… Przeważnie sprowadza się do przekonania, że ten dobry godzi się bez większych trudności na spełnianie oczekiwań tych osób, od których w jakimś stopniu jest zależny. Ale taka sytuacja to przecież nic innego jak akceptowanie roli, która nie zawsze zgodna jest z jednostkowymi potrzebami, postawami i systemem wartości.

Narasta we mnie przekonanie, że ludzkie możliwości ulegają ograniczeniu wskutek stałego odgrywania jakiejś roli… Zgodnie z moimi doświadczeniami pełnienie roli, a właściwie stałe granie jakiejś roli pozbawia człowieka osobowości i redukuje jego możliwości istnienia i rozwoju… Podejmowanie się jakiejś roli i sztywne trzymanie się schematów w sposób ogólny określających ten stereotyp pozbawia człowieka osobowości, wytwarza w nim chłód, osłabia spójność wewnętrza, pozbawia jego życie spontaniczności i ogranicza zdolność do twórczego działania (K. Gibb).

Stałość, zmienność, przystosowanie

Pojawia się jednak pytanie czy naprawdę warto wszystko we własnym życiu budować od nowa, poddawać w wątpliwość istniejące wzory życia, tradycji? Przecież faktem jest, że największe obszary naszej egzystencji kształtują jednak panujące obyczaje, kultura, tradycje. I musi tak być, bo istota człowieczeństwa i największa jego wartość tkwi w tym, że stajemy się bardziej ludzcy, zachowując poczucie ludzkiej oraz narodowej tożsamości. Dzięki kulturowej ciągłości wprowadzamy ów konieczny element stałości, która określa nasze miejsce w świecie. Punktów stałych poszukujemy nie tylko na zewnątrz, szukamy ich także w sobie, a znaczy to, że pogłębiamy własną samoświadomość i orientację w świecie wartości.

kobiety

Pomimo, że prawem życia jest stałość, ulegamy wciąż pokusie wyjścia poza siebie i pokusie rozwoju. Wydaje się nawet, że istotę natury ludzkiej stanowi ciągły niedosyt. Prawdą jest jednak i to, że wielką cenę płaci się za tzw. „nieprzystosowanie”, za wychodzenie poza społecznie utarte stereotypy działania, myślenia i pragnienie autentycznego wyrażania samego siebie. Doświadczył tego niemal każdy twórca. Dostosowanie się do innych, zależność jest następnym czynnikiem w znacznym stopniu ograniczającym rozwój ludzkich możliwości i to niezależnie od tego, jakie są przyczyny owej zależności. Jestem przekonana, że krytycznym wykładnikiem ludzkich możliwości jest stopień, w jakim człowiek sam siebie postrzega jako silnego. To poczucie siły może, ale nie musi być związane z tym, jak inni widzą jego możliwości i oceniają jego silę. Ważnym czynnikiem w realizowaniu możliwości jest własne poczucie, że jest się autentycznie niezależną osobą.

Uzależnienie od innych w sposób prosty dowodzi słabości, braku autentyzmu, a czasem potrzeby szukania oparcia. Zależność w kontaktach międzyludzkich prowadzi do kompromisów i rezygnacji z własnych emocji, do braku otwartości i zaufania, a następnie do tłumionej agresji stresów i nerwic. Zależność – to w każdym przypadku – doświadczenie czegoś w rodzaju przemocy nawet wówczas, gdy przyczyny owej zależności tkwią w nas samych a nie pochodzą od innych. Sytuacji zależności towarzyszy przeważnie lęk, który jest główną barierą dla rozwoju sił twórczych człowieka. W sytuacji lękowej trudno o pogodę, spokój wewnętrzny, trudno o pozytywne emocje i optymizm. Lęk powoduje zbyt duży poziom napięcia, hamując tym samym twórcze procesy myślowe. Nie ma szans na rozwój dziecko przebywające w atmosferze lęku i napięcia, nie ma też szans na efektywne funkcjonowanie osoba dorosła gdy odczuwa zagrożenie i lęk.

Decydują emocje

Twórcze możliwości nie zależą wyłącznie od tego, co nazywamy tradycyjnie inteligencją człowieka – a więc zasobu wiedzy oraz umiejętności sprawnego posługiwania się nią. Nie decydują również specyficzne uzdolnienia i talenty. O tym czy kogoś będzie stać na ryzyko, którego wymaga twórczość – ta operacja rozkładania i ponownego składania obrazu świata, operacja trudna, bo dokonywana na sobie – decydują w znacznej mierze emocje. Aby rozwój osobowości i dyspozycji twórczych był możliwy, konieczna jest równowaga między sferą emocji a sferą intelektualną człowieka. Tymczasem słabością naszego systemu oświatowego na wszystkich szczeblach edukacji jest przecenianie rozwoju sfery intelektualnej z równoczesnym zaniedbaniem sfery emocji.

Utalentowana i inteligentna młodzież marnuje często zdolności w atmosferze, która nie sprzyja wyzwalaniu energii twórczej. Okazuje się bowiem, że emocje i uczucia w znacznym stopniu decydują o myśleniu. Decydują o tym co i jak zauważamy, jak myślimy. Dobry nastrój ułatwia trudniejsze operacje myślowe, koncentracje na określonym zadaniu, wzmacnia odwagę i wytrwałość. Nastrój pesymistyczny z kolei, spycha myślenie na niższy poziom, skazując nas na poruszanie się w rejonie konkretów szczególnie wszelkie postacie lęku zniekształcają, deformują, nawet paraliżują myślenie, powodują, że zamiast ocenić otaczające nas sprawy z logiczną precyzją – jakby tego wymagały – zaczynamy stosować rozmaite triki obronne. Tak więc w sytuacjach, w których pojawiają się relacje polegające na zależności prędzej czy później muszą również pojawić się reakcje lękowe, będące zagrożeniem dla autentycznego rozwoju. W takich warunkach trudno jest o pogodę i spokój wewnętrzny, trudno o poczucie siły, pozytywne nastawienie do siebie i świata, trudno o satysfakcjonujące związki z innymi ludźmi. Satysfakcjonujące, to znaczy autentyczne, oparte na zaufaniu i otwartości. Możliwości rozwojowe mają szansę wzrastać w atmosferze wzajemnej zależności.

Wzajemna zależność jest aspektem rozwoju ludzkiego. Wtedy właśnie człowiek osiąga największe możliwości.
Prawdziwa wzajemna zależność rożni się zarówno od zależności jak i niezależności i cechuje się tym że ludzie są współzależni. Natura człowieka jest społeczna i w sposób bezwzględny dąży do związków z innymi ludźmi, do współistnienia a przez to do spełnienia. Nie można rozwijać się w samotności, nie można wiele stworzyć w izolacji. Niezależność i autonomiczność jest warunkiem związków polegających na wzajemnej zależności. Nasze autonomiczne i niezależne sposoby zachowania są jedynie i co najwyżej środkiem prowadzącym do rozwoju, a nie celem samym w sobie. Esencją bytu ludzkiego jest byt z innymi, rozwijać się wraz z nimi, dążyć wspólnie do spełnienia. W rzeczywistości miłość i wolność można osiągnąć tylko we wzajemnej zależności i wspólnocie.

Tekst Dr Janina Janowska

Wykorzystano zdjęcia z platformy pixabay.com

Top